Dr Tymoteusz Zych

Rzecznik Praw Pacjenta coraz częściej zamiast wszcząć postępowanie lub wydać formalne rozstrzygnięcie, przesyła pacjentowi „odpowiedź na pismo”. Wyjaśniamy, dlaczego taka praktyka może budzić poważne wątpliwości prawne i co może zrobić pacjent.

Nowa praktyka Rzecznika Praw Pacjenta – o co chodzi?

W sprawach dotyczących błędów medycznych, naruszenia prawa do informacji, braku świadomej zgody na leczenie czy nieprawidłowego prowadzenia dokumentacji medycznej pacjenci bardzo często kierują wnioski do Rzecznika Praw Pacjenta. Dla wielu osób jest to pierwsza, bardziej dostępna i mniej kosztowna droga dochodzenia swoich praw niż postępowanie sądowe. Rzecznik ma bowiem ustawowe kompetencje do badania, czy w konkretnej sprawie doszło do naruszenia praw pacjenta.

W ostatnim czasie w praktyce można jednak zaobserwować niepokojące zjawisko. Zamiast formalnie wszcząć postępowanie wyjaśniające albo wydać rozstrzygnięcie o odmowie jego wszczęcia, Rzecznik Praw Pacjenta kieruje do pacjenta lub jego pełnomocnika pismo zatytułowane na przykład „Odpowiedź na pismo”. W treści takiego dokumentu Rzecznik wskazuje, że „poprzestaje na wskazaniu wnioskodawcy przysługujących pacjentowi środków prawnych”.

Na pierwszy rzut oka może to wyglądać jak zwykła informacja urzędowa. Problem polega jednak na tym, że w praktyce takie pismo może prowadzić do zamknięcia sprawy bez przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego, bez merytorycznej oceny naruszenia praw pacjenta i bez wydania aktu, który pacjent mógłby skutecznie zaskarżyć. Innymi słowy: pacjent składa wniosek do RPP, opisuje możliwe naruszenia, dołącza dokumentację medyczną, wskazuje konkretne prawa pacjenta, które mogły zostać naruszone, a w odpowiedzi otrzymuje pismo, z którego wynika, że Rzecznik nie podejmie sprawy i jednocześnie twierdzi, że pismo nie podlega żadnej kontroli.

W naszej ocenie taka praktyka wymaga stanowczej reakcji, ponieważ może prowadzić do realnego ograniczenia prawa pacjenta do skutecznego dochodzenia swoich praw.

Jakie rozstrzygnięcia może podjąć Rzecznik Praw Pacjenta?

Zgodnie z ustawą o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, po zapoznaniu się ze skierowanym do niego wnioskiem Rzecznik może podjąć jedno z kilku działań. Może podjąć sprawę, poprzestać na wskazaniu wnioskodawcy przysługujących mu lub pacjentowi środków prawnych, przekazać sprawę według właściwości albo nie podjąć sprawy.

Nie oznacza to jednak, że Rzecznik może działać całkowicie dowolnie. W szczególności nie powinno być tak, że pacjent przedstawia konkretny opis sprawy, wskazuje naruszone prawa pacjenta, uprawdopodabnia nieprawidłowości w leczeniu, a organ ogranicza się do pisma informacyjnego, które nie ma formy decyzji ani postanowienia, a jednocześnie faktycznie kończy sprawę.

W praktyce najważniejsze jest rozróżnienie dwóch sytuacji.

Pierwsza dotyczy przypadków, w których pacjent składa ogólne zapytanie, prosi o wskazanie możliwej drogi działania albo opisuje problem, który rzeczywiście nie mieści się w kompetencjach Rzecznika. Wtedy udzielenie informacji o przysługujących środkach prawnych może być uzasadnione.

Druga sytuacja jest zupełnie inna. Pacjent składa formalny wniosek o wszczęcie postępowania wyjaśniającego, opisuje konkretne zdarzenie medyczne, wskazuje naruszone prawa pacjenta, przedstawia dokumentację i żąda zbadania sprawy. W takim przypadku sprowadzenie całej reakcji Rzecznika do „odpowiedzi na pismo” może budzić poważne wątpliwości. Szczególnie wtedy, gdy z pisma wynika, że Rzecznik w istocie odmawia zajęcia się sprawą, ale nie nadaje tej odmowie formalnej postaci.

Dlaczego „odpowiedź na pismo” może być problemem?

Największy problem z taką praktyką polega na tym, że pacjent zostaje postawiony w bardzo trudnej sytuacji procesowej. Z jednej strony otrzymuje informację, że Rzecznik nie podejmie sprawy. Z drugiej strony organ wskazuje, że pismo nie jest decyzją administracyjną, nie jest postanowieniem, nie kończy postępowania administracyjnego i nie przysługuje od niego odwołanie, wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy, zażalenie ani skarga do sądu administracyjnego.

Taki sposób działania może w praktyce prowadzić do pozbawienia pacjenta kontroli nad działaniem organu. Pacjent nie otrzymuje bowiem klasycznej decyzji, którą mógłby zaskarżyć. Nie otrzymuje też postanowienia o odmowie wszczęcia postępowania. Zamiast tego dostaje pismo, które formalnie ma być jedynie informacją, ale faktycznie kończy jego sprawę przed Rzecznikiem.

Z punktu widzenia pacjenta różnica jest ogromna. Gdyby Rzecznik przeprowadził postępowanie wyjaśniające i stwierdził brak naruszenia praw pacjenta, pacjent mógłby kwestionować takie rozstrzygnięcie. Gdyby Rzecznik odmówił wszczęcia postępowania w formalnej formie, również można byłoby analizować środki zaskarżenia. Natomiast przy piśmie określonym jako „odpowiedź na pismo” organ próbuje stworzyć sytuację, w której sprawa zostaje zakończona, ale pacjentowi mówi się, że nie ma czego zaskarżyć.

To właśnie ten element nowej praktyki Rzecznika Praw Pacjenta budzi największe wątpliwości.

Czy Rzecznik może uznać, że sprawa nadaje się wyłącznie do sądu cywilnego?

W pismach tego typu pojawia się czasem argument, że wniosek pacjenta zawiera żądania lub argumentację właściwą dla pozwu cywilnego, a więc sprawa powinna być kierowana do sądu powszechnego. Rzecznik wskazuje wtedy, że nie ustala odpowiedzialności odszkodowawczej podmiotu leczniczego, nie rozstrzyga o wysokości zadośćuczynienia i nie zastępuje sądu cywilnego.

Co do zasady jest to prawda. Rzecznik Praw Pacjenta nie jest sądem cywilnym. Nie zasądza odszkodowania, nie przyznaje zadośćuczynienia i nie rozstrzyga o odpowiedzialności majątkowej lekarza, szpitala czy przychodni. To nie oznacza jednak, że każda sprawa, w której pacjent opisuje błąd medyczny albo szkodę na zdrowiu, automatycznie wypada poza kompetencje Rzecznika.

W praktyce te same zdarzenia mogą mieć kilka wymiarów prawnych. Nieprawidłowo przeprowadzony zabieg może być jednocześnie podstawą roszczenia cywilnego o zadośćuczynienie oraz podstawą wniosku do Rzecznika Praw Pacjenta o stwierdzenie naruszenia prawa pacjenta do świadczeń zdrowotnych udzielanych zgodnie z aktualną wiedzą medyczną i należytą starannością. Brak rzetelnej informacji przed leczeniem może być istotny w procesie odszkodowawczym, ale jednocześnie stanowić naruszenie prawa pacjenta do informacji. Brak świadomej zgody może mieć znaczenie dla odpowiedzialności cywilnej lekarza, ale jest też samodzielnym naruszeniem praw pacjenta.

Nie można więc automatycznie twierdzić, że skoro sprawa może być przedmiotem pozwu cywilnego, to Rzecznik Praw Pacjenta nie powinien jej badać. Kompetencje RPP i sądu cywilnego nie są identyczne, ale mogą dotyczyć tego samego zdarzenia z różnych perspektyw.

Wniosek do RPP a pozew o błąd medyczny – czym się różnią?

Wniosek do Rzecznika Praw Pacjenta i pozew o błąd medyczny to dwa różne instrumenty.

Pozew cywilny służy przede wszystkim dochodzeniu roszczeń finansowych. Pacjent może domagać się odszkodowania za poniesione koszty, zadośćuczynienia za krzywdę, renty, ustalenia odpowiedzialności na przyszłość albo zwrotu kosztów leczenia. Sąd cywilny bada odpowiedzialność pozwanego, związek przyczynowy, winę, wysokość szkody i rozmiar krzywdy.

Postępowanie przed Rzecznikiem Praw Pacjenta ma inny cel. Rzecznik bada, czy doszło do naruszenia praw pacjenta, takich jak prawo do świadczeń zdrowotnych odpowiadających aktualnej wiedzy medycznej, prawo do informacji, prawo do wyrażenia świadomej zgody, prawo do dokumentacji medycznej, prawo do poszanowania godności i intymności czy prawo do zgłaszania działań niepożądanych.

Oczywiście wynik postępowania przed RPP może mieć znaczenie dla późniejszej sprawy cywilnej. Stwierdzenie naruszenia praw pacjenta może wzmacniać argumentację pacjenta, porządkować materiał dowodowy i wskazywać, jakie nieprawidłowości wystąpiły po stronie podmiotu leczniczego. Nie jest to jednak to samo co wyrok zasądzający pieniądze.

Właśnie dlatego argument, że pacjent może iść do sądu cywilnego, nie powinien automatycznie prowadzić do odmowy zbadania sprawy przez Rzecznika. Pacjent ma prawo korzystać z różnych ścieżek prawnych, jeżeli każda z nich służy innemu celowi.

Bezczynność Rzecznika Praw Pacjenta – kiedy może wystąpić?

Bezczynność organu występuje wtedy, gdy organ nie załatwia sprawy w przewidzianym prawem terminie albo nie podejmuje wymaganych czynności. W sprawach dotyczących Rzecznika Praw Pacjenta problem bezczynności może pojawić się między innymi wtedy, gdy pacjent składa formalny wniosek o wszczęcie postępowania wyjaśniającego, a Rzecznik nie rozpoznaje go w sposób odpowiadający wymogom prawa.

W praktyce może chodzić nie tylko o całkowite milczenie organu. Bezczynność może występować również wtedy, gdy organ co prawda wysyła pismo, ale nie rozstrzyga sprawy w wymaganej formie i nie zajmuje stanowiska co do istoty wniosku. Jeżeli pacjent domaga się zbadania konkretnych naruszeń praw pacjenta, odpowiedź organu powinna odnosić się do tych zarzutów w sposób pozwalający ocenić, czy sprawa została rzeczywiście rozpoznana.

Problem jest szczególnie istotny w świetle aktualnego orzecznictwa sądów administracyjnych. Naczelny Sąd Administracyjny wskazywał, że zaniechanie zajęcia stanowiska co do całości wniosku o stwierdzenie naruszenia praw pacjenta może oznaczać bezczynność Rzecznika podlegającą kontroli sądu administracyjnego. To bardzo ważny kierunek orzeczniczy, ponieważ wzmacnia ochronę pacjenta przed sytuacją, w której organ wybiórczo lub pozornie odnosi się do złożonego wniosku.

Dlaczego forma rozstrzygnięcia ma znaczenie?

Dla osoby, która nie zajmuje się prawem administracyjnym, spór o to, czy pismo Rzecznika jest „odpowiedzią”, „decyzją”, „postanowieniem” czy „czynnością materialno-techniczną”, może wydawać się formalnością. W rzeczywistości forma pisma ma ogromne znaczenie.

Od formy działania organu zależy, czy pacjent może się bronić. Jeżeli organ wydaje decyzję, pacjent wie, jaki środek prawny mu przysługuje. Jeżeli organ wydaje postanowienie, również można ocenić możliwość jego zaskarżenia. Jeżeli organ nie załatwia sprawy, pacjent może rozważyć ponaglenie, a następnie skargę na bezczynność lub przewlekłość do wojewódzkiego sądu administracyjnego.

Natomiast jeśli organ nadaje swojemu stanowisku formę zwykłej odpowiedzi informacyjnej i jednocześnie twierdzi, że nie przysługuje od niej żaden środek prawny, pacjent zostaje pozbawiony jasnej ścieżki działania. To szczególnie niebezpieczne w sprawach medycznych, gdzie pacjent często znajduje się już w trudnej sytuacji zdrowotnej, emocjonalnej i dowodowej.

Prawa pacjenta nie powinny zależeć od tytułu pisma nadanego przez organ. Jeżeli z treści pisma wynika, że Rzecznik faktycznie odmawia podjęcia sprawy, to taka odmowa powinna podlegać ocenie z perspektywy przepisów postępowania administracyjnego i konstytucyjnego prawa do sądu.

Co może zrobić pacjent po otrzymaniu „odpowiedzi na pismo” od RPP?

Otrzymanie pisma, w którym Rzecznik Praw Pacjenta poprzestaje na wskazaniu środków prawnych, nie zawsze oznacza, że sprawa jest definitywnie zakończona. Każdą sytuację trzeba ocenić indywidualnie, analizując treść złożonego wniosku, treść odpowiedzi Rzecznika, daty doręczeń, zakres podniesionych zarzutów i to, czy organ rzeczywiście odniósł się do istoty sprawy.

W zależności od okoliczności możliwe może być między innymi:

  1. złożenie ponaglenia na bezczynność lub przewlekłość Rzecznika Praw Pacjenta;
  2. wezwanie organu do wydania formalnego rozstrzygnięcia;
  3. złożenie skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego;
  4. równoległe dochodzenie roszczeń przed sądem cywilnym;
  5. złożenie zawiadomienia do rzecznika odpowiedzialności zawodowej, jeżeli sprawa dotyczy lekarza, lekarza dentysty, pielęgniarki lub innej osoby wykonującej zawód medyczny;
  6. zabezpieczenie dokumentacji medycznej i przygotowanie sprawy odszkodowawczej.

Najważniejsze jest, aby nie zakładać automatycznie, że skoro Rzecznik napisał, że pismo nie podlega zaskarżeniu, to pacjent rzeczywiście nie ma żadnych możliwości działania. Taka informacja organu również może podlegać analizie prawnej.

Czy pacjent powinien składać wniosek do RPP samodzielnie?

Pacjent może oczywiście samodzielnie złożyć wniosek do Rzecznika Praw Pacjenta. Ustawa nie wymaga, aby działał przez profesjonalnego pełnomocnika. W praktyce jednak sposób sformułowania wniosku ma bardzo duże znaczenie.

Wniosek powinien jasno wskazywać, jakich praw pacjenta dotyczy sprawa. Nie wystarczy ogólnie napisać, że „doszło do błędu medycznego”. Warto wyraźnie wskazać, czy chodzi o prawo do świadczeń zdrowotnych zgodnych z aktualną wiedzą medyczną, prawo do należytej staranności, prawo do informacji, prawo do świadomej zgody, prawo do dokumentacji medycznej, prawo do poszanowania godności czy inne konkretne prawa pacjenta.

Dobrze przygotowany wniosek powinien także zawierać zwięzły, ale konkretny opis stanu faktycznego. Należy wskazać daty leczenia, nazwę podmiotu leczniczego, przebieg najważniejszych zdarzeń, skutki dla pacjenta oraz dokumenty, które potwierdzają podnoszone zarzuty. Warto też unikać mieszania w jednym miejscu wszystkich możliwych roszczeń cywilnych z zarzutami dotyczącymi praw pacjenta. Roszczenia finansowe mogą być ważne, ale wniosek do RPP powinien przede wszystkim pokazywać, jakie prawa pacjenta zostały naruszone i dlaczego sprawa powinna zostać zbadana w postępowaniu wyjaśniającym.

W sprawach bardziej skomplikowanych, zwłaszcza dotyczących błędów medycznych, leczenia operacyjnego, zakażeń szpitalnych, stomatologii, ortodoncji, onkologii, położnictwa czy intensywnej terapii, pomoc kancelarii prawa medycznego może znacząco zwiększyć szanse na prawidłowe przedstawienie sprawy.

Dlaczego ta praktyka jest ważna dla pacjentów?

Sprawy prowadzone przed Rzecznikiem Praw Pacjenta mają istotne znaczenie społeczne. Pacjent bardzo często nie ma dostępu do pełnej wiedzy medycznej, nie zna standardów leczenia, nie wie, jakie dokumenty powinny znaleźć się w dokumentacji medycznej i nie potrafi samodzielnie ocenić, czy doszło do naruszenia jego praw. Rzecznik powinien być instytucją, która pomaga w wyjaśnianiu takich sytuacji.

Jeżeli jednak organ zaczyna ograniczać się do przesyłania pism informacyjnych, bez realnej oceny zarzutów i bez formalnego rozstrzygnięcia, funkcja ochronna Rzecznika zostaje osłabiona. Pacjent, który zwraca się do organu państwowego o pomoc, powinien otrzymać jasną odpowiedź: albo sprawa zostaje podjęta, albo organ odmawia jej podjęcia w formie umożliwiającej kontrolę, albo przekazuje sprawę właściwemu organowi. Nie powinien natomiast otrzymywać pisma, które faktycznie zamyka drogę przed RPP, ale formalnie przedstawiane jest jako niezaskarżalna informacja.

W państwie prawa organ administracji publicznej nie powinien unikać kontroli sądowej przez sam wybór nazwy pisma. Ochrona praw pacjenta wymaga transparentności, przewidywalności i realnej możliwości kwestionowania działań organu.

Podsumowanie

Przekazanie przez Rzecznika Praw Pacjenta pisma zatytułowanego „Odpowiedź na pismo”, w którym organ poprzestaje na wskazaniu środków prawnych, może wydawać się niewinną czynnością informacyjną. W praktyce może jednak oznaczać odmowę realnego zajęcia się sprawą pacjenta bez wydania formalnego rozstrzygnięcia.

Taka praktyka budzi poważne wątpliwości, zwłaszcza gdy pacjent złożył kompletny wniosek o wszczęcie postępowania wyjaśniającego i uprawdopodobnił naruszenie praw pacjenta. Rzecznik Praw Pacjenta nie jest sądem cywilnym i nie zasądza odszkodowania, ale ma obowiązek badać naruszenia praw pacjenta w granicach swoich kompetencji. Sam fakt, że pacjent może dochodzić roszczeń przed sądem powszechnym, nie powinien automatycznie zamykać drogi do postępowania przed RPP.

Jeżeli pacjent otrzymał od Rzecznika Praw Pacjenta pismo, z którego wynika, że organ nie podejmie sprawy, warto dokładnie przeanalizować jego treść. Może się okazać, że mimo twierdzeń organu pacjent nadal ma możliwość podjęcia dalszych działań, w tym złożenia ponaglenia lub skargi do sądu administracyjnego.

Kancelaria Radcy Prawnego dr Tymoteusz Zych w ramach świadczonych usług udzieli pomocy w dochodzeniu Państwa praw w zakresie prawa medycznego.

Zapraszamy do kontaktu pod numerem: 726 003 505.

FAQ – najczęstsze pytania

1. Czy Rzecznik Praw Pacjenta może odmówić zajęcia się sprawą?

Tak, Rzecznik może nie podjąć sprawy albo poprzestać na wskazaniu pacjentowi przysługujących środków prawnych. Problem pojawia się wtedy, gdy pacjent składa konkretny wniosek o wszczęcie postępowania wyjaśniającego, a Rzecznik nie wydaje formalnego rozstrzygnięcia, lecz przesyła zwykłą „odpowiedź na pismo”.

2. Czy „odpowiedź na pismo” RPP zawsze kończy sprawę?

Nie zawsze. Trzeba przeanalizować jej treść. Jeżeli pismo faktycznie oznacza odmowę zajęcia się sprawą, ale nie ma formy decyzji lub postanowienia, można rozważyć dalsze działania, w tym ponaglenie albo skargę na bezczynność.

3. Czy sprawa o błąd medyczny może być jednocześnie sprawą przed RPP?

Tak. Błąd medyczny może być podstawą roszczeń cywilnych, ale te same okoliczności mogą jednocześnie oznaczać naruszenie praw pacjenta, na przykład prawa do świadczeń zgodnych z aktualną wiedzą medyczną, prawa do informacji albo prawa do świadomej zgody.

4. Czy Rzecznik Praw Pacjenta przyzna mi odszkodowanie?

Nie. Rzecznik nie zasądza odszkodowania ani zadośćuczynienia. Może natomiast stwierdzić naruszenie praw pacjenta, co może mieć znaczenie dla dalszych działań prawnych, w tym dla postępowania cywilnego.

5. Co zrobić po otrzymaniu pisma od RPP, że sprawa nie zostanie podjęta?

Warto skonsultować pismo z prawnikiem zajmującym się prawem medycznym. Kluczowe jest ustalenie, czy Rzecznik rzeczywiście rozpoznał wniosek, czy jedynie pozornie zakończył sprawę. Od tego zależy wybór dalszej ścieżki, w tym możliwość złożenia ponaglenia, skargi do WSA albo przygotowania pozwu cywilnego.

Authors

Alicja Kasperek

Alicja Kasperek

Aplikantka adwokacka

Specjalizuje się w prawie karnym i medycznym, ochronie praw pacjenta oraz odpowiedzialności prawnej zawodów medycznych. Aplikantka adwokacka I roku w Warszawie. Z doświadczeniem m.in. w Naczelnej Izbie Lekarskiej, kancelarii prawa medycznego i Prokuraturze.

Tymoteusz Zych

Tymoteusz Zych

Radca prawny, doktor nauk prawnych

Specjalizuje się w problematyce prawa medycznego. Autor szeregu publikacji naukowych, dwukrotnie znalazł się na liście 50 najbardziej wpływowych prawników w Polsce „Dziennika Gazety Prawnej”. Przygotowywał ekspertyzy prawne m.in. dla polskiego Ministerstwa Zdrowia oraz Światowej Organizacji Zdrowia.